W dniu 12 czerwca br. o g. 17.30 w siedzibie WSFiP odbyła się Uroczysta Gala Samorządowa podczas której nastąpiło ogłoszenie werdyktu Kapituły Nagrody im. Marty Garapich i przyznanie tytułu „Samorządowiec Podbeskidzia 2018”.

Tytuł Samorządowiec Podbeskidzia 2018 roku przypadł burmistrzowi Miasta Kęty – Panu Krzysztofowi Janowi Klęczarowi. Nominację do nagrody otrzymał za apolityczną  działalność samorządową pomimo zaangażowania politycznego: choć jest członkiem władz krajowych PSL, w samorządzie umiejętnie współpracuje dla dobra gminy z wszystkimi środowiskami. Wręczenia nagrody Kapituły dokonał dr Janusz Okrzesik – Przewodniczący Rady Programowej Stowarzyszenia Niezależni. BB. 

Gościem Gali był Profesor Jan Fazlagić, ekspert Komisji Europejskiej w programie URBACT. Wygłosił on krótki wykład pt. „Jak Innowacyjny samorząd może wspierać lokalny biznes”.

Profesor usystematyzował czynniki determinujące rozwój lokalny w czterech kategoriach: zaufanie i kapitał społeczny, kultura lokalna, jakość życia i orientacja na przyszłość. 

Zaufanie pozwala na podejmowanie      działań o charakterze innowacyjnym, o większym stopniu ryzyka, przynoszące największe korzyści. Brak zaufania wśród lokalnych przedsiębiorców jest jednocześnie największą barierą rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw. 

Kulturę lokalną Profesor Fazlagić zdefiniował jako skupianie się i aktywność mieszkańców wokół wspólnej, łączącej idei (niekoniecznie jednej) będącej wyróżnikiem dla lokalnej społeczności; może to być wiodąca dziedzina działalności gospodarczej, wyróżniająca dany ośrodek i/lub waluta lokalna.

Żaden ośrodek lokalny czy regionalny nie będzie się rozwijał, jeśli nie będą zapewnione podstawowe czynniki określające jakość życia. Tymi czynnikami – wg Profesora Fazlagicia – są: posiadanie mieszkania/domu, zdrowie, zatrudnienie oraz szczęście; oczywiście w zakresie w jakim lokalny samorząd może na nie wpłynąć. Przedsiębiorcy potrzebują pracowników, gdyż bez nich nie będą w stanie tworzyć rozwoju, a pracownicy muszą mieć stworzone odpowiednie warunki do życia, aby byli skłonni osiedlać się na danym terytorium. 

Ostatnim wymienionym czynnikiem jest orientacja na przyszłość. Dodajmy, że orientacja pozytywna. Nastawienie jest terminem psychologicznym determinującym podejmowane przez nas działania: zupełnie inaczej działamy kiedy jesteśmy nastawieni na uniknięcie porażki (poszukujemy wtedy przede wszystkim zagrożeń) niż wtedy kiedy jesteśmy zorientowani na sukces, kiedy na pierwszym planie są szanse. Jeśli wszystkie te czynniki zostaną spełnione w stopniu zadowalającym to samorząd jest niemal skazany na sukces.

Wykład zakończyła krótka dyskusja. Po zakończonej uroczystości zaproszony Gość udzielił wywiadu nt. bieżących spraw związanych ze szkolnictwem wyższym.

 

Wywiad z Profesorem Janem Fazlagić 

 

PYTANIA

Red. W  kontekście dyskusji, która od jakiegoś czasu toczy się – w różnych środowiskach – nt. nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego, chciałbym poznać Pańską opinię na temat.

  • Po pierwsze, czy uważa Pan, że ów stopień jest konieczny w naszym systemie edukacji w perspektywie rozwoju nauki?
  • Po drugie czy aktualne wymogi, które stawia się doktorom chcącym uzyskać wspomniany stopień są – według Pana – właściwe, wystarczające czy może powinny pójść rozwiązania w innym kierunku?
  • Jeszcze jedno, ważne dla naszego środowiska pytanie. Znajdujemy się w Uczelni niepublicznej. Jak Pan sądzi, jakie czynniki będą/mają decydujący wpływ, aby tego rodzaju placówki znalazły swoje stałe miejsce w oświacie, obok placówek publicznych. A może – jak twierdzą niektórzy – placówki niepubliczne niebawem znikną z mapy szkolnictwa wyższego?

 

ODPOWIEDŹ

Profesor: Tematyka słuszności lub zasadności utrzymania stopnia doktora habilitowanego jest od wielu lat kontestowana w naszej rzeczywistości. Argument podstawowy jest taki, że polscy naukowcy, zamiast koncentrować się na uprawianiu nauki, zajmują się zdobywaniem stopni naukowych. Statystyki dowodzą, że największa produktywność intelektualna człowieka to jest okres – mniej więcej – od trzydziestu siedmiu do czterdziestu paru lat. A w tym czasie polscy naukowcy zamiast tworzyć naukę zajmują się kończeniem habilitacji i uznaje się, że jest to jakby zaprzeczenie istoty rozwoju nauki; że stworzyliśmy system, który zamiast wspierać rozwój nauki – de facto – hamuje go. 

Druga sprawa, druga strona monety jest taka, że jakość wielu polskich doktoratów jest bardzo niska. Ja porównywałem jakość doktoratów polskich z pracami magisterskimi fińskich nauczycieli i one są lepsze, bardzo często lepsze, niż polskie doktoraty. Więc nie można się dziwić polskiemu ustawodawcy, że próbuje w jakiś sposób uzdrowić sytuację. Habilitacja jest swego rodzaju wytrychem czy poszukiwaniem złotego środka, chodź niezbyt skutecznym, żeby po prostu zasypać dziurę, która jest spowodowana przez zalew niskiej jakości doktoratów. 

W idealnym świecie powinniśmy po prostu radykalnie, z jednej strony, usunąć habilitację a z drugiej strony radykalnie podnieść jakość doktoratów. Tylko, że nauka ma to do siebie, iż ma duży poziom inercji. I co zrobić z tym okresem pośrednim? Tworzenie prac; ludzie planują swoją karierę z wyprzedzeniem 5-10 lat. Nie można w ciągu jednego dnia zmieniać kompletnie ich rzeczywistości. 

Dzisiaj (tj. w ramach założeń nowej Ustawy 2.0) ten okres przejściowy jest w pewnym sensie planowany, tzn. że mają powstać szkoły doktorskie a rozpoczęcie edukacji w szkole doktorskiej na uczelni – zwykle państwowej – będzie się rozpoczynało od stworzenia, przedstawienia Komisji koncepcji doktoratu. Więc to już nie jest dosłownie odpowiedź na Pana pytanie, ale ono pokazuje kontekst tego pytania. Więc, prosto mówiąc: tak! powinniśmy znieść habilitację i radykalnie podnieść poziom doktoratów albo nie dopuszczać do obron słabych doktoratów. Ale tu znowu pojawia się problem recenzji i usieciowienia środowiska polskiego, gdzie wiele doktoratów dostaje dobre lub złe recenzje, niekoniecznie z przyczyn merytorycznych, ale ze względu na sympatie, brak sympatii, czyli jest dużo polityki ciągle w poziomie…, w środowisku recenzentów. Więc ja bym zmienił w Polsce przede wszystkim jakość recenzji a nie samych stopni. Tutaj warto wspomnieć o nacechowanym pewnymi patologiami systemie wyznaczania recenzentów. Nie ma czegoś w rodzaju „wyszukiwarki” recenzentów, gdzie Komisja Przewodu Doktorskiego mogłaby wpisać słowa kluczowe a system by wygenerował 10 najbardziej odpowiednich recenzentów. Obecnie działają koterie i spółdzielnie. Efektem m.in. jest to, że wielu Recenzentów jest przeciążonych. Na recenzje doktoratu można czekać nawet 10 miesięcy… Recenzenci poza tym będąc w kręgu „wybranych” zasklepiają się intelektualnie bo nie mają czasu na pisanie grantów czy własne badania. Zresztą to się nie opłacą ponieważ pisząc kilka recenzji habilitacji i doktoratów miesięcznie można zarobić ekwiwalent kilku średnich krajowych.

 

Red: Rozumiem. Panie Profesorze. W takim razie po tej wypowiedzi, bardzo proszę odpowiedzieć na trzecie pytanie, bowiem drugie…

Profesor: Już odpowiedziałem?

 

Red: Tak jest.

Profesor: Ok. To jest pytanie, które jest też powiązane z kwestią nie związaną bezpośrednio z systemem edukacji, a mianowicie z demografią. Pamiętajmy, że wiele, jeżeli nie wszystkie, uczelnie niepubliczne – te mniejsze – powstały nie dlatego, nie tylko dlatego, że była lokalna potrzeba tworzenia takich placówek od strony, nazwijmy to priorytetów edukacyjnych, ale po prostu był wielki popyt na dyplomy i Państwo stworzyło taką oto ustawę. Wiem z dobrze poinformowanych źródeł, że twórcy ustawy o szkolnictwie wyższym, na początku lat 90-tych, gdy dopuszczali możliwość powstawania szkół niepublicznych to w ich osobistych subiektywnych szacunkach ta ustawa miała wygenerować na rynku kilkanaście szkół wyższych. W szczytowym momencie mieliśmy w Polsce ponad 400 uczelni. Absolutny rekord świata (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców). 

Co z tego wynika, że jeżeli mówimy o likwidacji szkół niepublicznych, to pytajmy co jest jakby punktem odniesienia, jaka rzeczywistość i z którego momentu naszej przeszłości? Czyli: 30 lat temu ich nie było, 15 lat temu było ich mnóstwo i teraz znikają. Pytanie, który stan jest stanem, nazwijmy to, optymalnym? Czy ten obecny czy ten z przed 50 lat czy ten który być może za chwile nastanie gdy będzie ich bardzo, bardzo mało. 

Generalnie mówi się, że te szkoły mają duży – i się tutaj zgadzam – wpływ na miastotwórczość. Tak jak jest potrzebny teatr w wielu miastach; samo istnienie teatru nadaje nie tyle prestiżu ale ich obecność dobrze wykształconych ludzi o wysokim kapitale kulturowym lokalnej społeczności służy miastu. Tak samo jest ze szkołą wyższą. Czyli kadra funkcjonująca jest też dobrym jakby czynnikiem wzrostowym. 

Więc, jeszcze raz wracam do demografii, mamy straszną demografię, tzn. że jakbyśmy chcieli powiedzieć…, może tak: pozwólmy żeby te szkoły publiczne, niepublicznym zapewniały niższą jakość edukacji ale dzięki temu one będą pozwalały większej grupie ludzi mieć styczność ze szkolnictwem wyższym. Byłby to pozytywny argument, ale demografia jest niestety przeciwko nam, bo mamy coraz mniej młodych ludzi w kohortach. Teraz społeczeństwo, czy gospodarka powinna być tak zaprojektowane, żeby optymalizować dystrybucję zasobów, mówię jak ekonomista. Więc istnienie tych szkół – z punktu widzenia ekonomicznego – nie patrzę na aspekty moralne czy społeczne, tylko czysto ekonomiczne, jest to swego rodzaju rozpraszanie zasobów. Nie mamy w Polsce 10 czy 20 producentów samochodów, bo to jest ekonomicznie nieopłacalne, mamy 2-3 fabryki. Podobnie jest z dystrybucją edukacji. 

Być może rozwiązaniem byłoby stworzenie centrów kształcenia, tzn. zapomnijmy sobie na chwilę o dyplomie szkoły wyższej, ale stwórzmy jakieś możliwości dotarcia chętnym, łatwiejszego dotarcia chętnym z mniejszych miejscowości do wiedzy akademickiej, czyli rozdzielmy co do dzisiaj jest nierozłączną jakby immamentną cechą: chcesz mieć styczność z profesorem, zapisz się na uczelnię! Być może trzeba pójść w kierunku nowoczesnym np. w tzw. mass online courses. Jest to taka idea, że wiedza najlepszych akademików z Harwardu jest dostępna dla wszystkich. 

To jest też kwestia dostępności, zagospodarowania kadry w mniejszych ośrodkach naukowych – jest to bardziej Pana perspektywa – ale też perspektywa młodzieży; czy oni chcą, potrzebują, czy należy im się, jak zwał tak zwał, ta oświata tutaj, czy oni powinni pojechać do Krakowa czy do Katowic. Moja odpowiedź jest taka: jeśli chcecie mieć dobrej jakości wiedzę akademicką, to może nie musi ona być dostarczana w formie produktu czy oferty pod nazwą szkoła wyższa, może bardziej kursy; jakieś. 

Natomiast jest też jeszcze kwestia, co z minimum kadrowym. Z tego co wiem to w nowej rzeczywistości będzie zlikwidowane to minimum kadrowe i nie będzie – jakby to powiedzieć – walki o profesorów i tytuły; będzie się bardziej liczył rynek edukacyjny w sensie wiedzy a nie tylko konsumowanie osiągnięć z przeszłości. 

Powiem jeszcze na pocieszenie, że sytuacja, którą obserwujemy wśród niepublicznych szkół mniejszych nie jest wyjątkowa. Także duże uczelnie funkcjonują obecnie warunkach niepewności. Natomiast wcale nie jest dużo lepiej w szkołach dużych, państwowych, publicznych czyli wśród tych beneficjentów; tam też są wielkie oszczędności. To nie jest tak, że przesuwa się strumień pieniędzy z mniejszych szkół do większych. W ogóle ten strumień wszędzie jest mniejszy i szkoły niepubliczne, można powiedzieć, w pewnym sensie mają gorzej, bo one mają mniej czasu na dostosowanie się; szkoły niepubliczne przede wszystkim w kilka lat obserwują pewne trendy i zaczynają się dostosowywać, więc może być za chwilę tak, że szkoły niepubliczne będą bankrutowały lub będą jakieś inne wielkie deficyty, będzie wchodził komisarz, np. komisaryczny zarząd. 

Nasza uczelnia, która jest od strony finansowej dosyć dobrze zarządzaną, wśród publicznych, małych publicznych, jest jedną z najlepszych jeśli chodzi o zarządzanie finansami, w zeszłym roku miała minus 5mln i to w warunkach dotacji ministerialnej, której nie mają niepubliczne. Podsumowując ten wątek, mogę powiedzieć, że wszędzie zaczyna się dziać źle i szkoły niepubliczne, o których jest mowa w tym pytaniu nie są specjalnie dyskryminowane aż tak mocno jak się wydaje z ich wnętrza. Wszędzie jest źle; po prostu. 

Red: Panie Profesorze, bardzo dziękuję za wywiad.

 

Z Profesorem Janem Fazlagić rozmawiał dr Mirosław Wróbel

WSFiP w Bielsku-Białej/

Brak wydarzeń
Lipiec 2018
P W Ś C Pt S N
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Uczelnia Wyzsza Roku 2016

  • 5LO_BB.jpg
  • alebank.JPG
  • BIK_logo.jpg
  • CPBiI_logo.jpg
  • EUFH_logo.png
  • gielda_papierow_logo.jpg
  • ICT_slaski_klaster_logo.png
  • Instytut_gospodarki_nieruchommosciami_logo.jpg
  • logo-bgz.jpg
  • logozso.jpg
  • logo_SJO_lodz.jpg
  • logo_wyspian.jpg
  • manpower_logo_2699.jpg
  • naklejka.png
  • NBP_RGB_logo.jpg
  • nzb-logo.jpg
  • ohp.jpg
  • Opava_uniwer_logo.jpg
  • Ostfalia_uni_logo.jpg
  • PTI_logo.jpg
  • PZKO_logo.jpg
  • student_lex.png
  • Telc_logo.jpg
  • v-lo-logo.jpg
  • VHS_Wolfsburg.jpg
  • VHS_Wolfsburg_logo.jpg
  • Zilina_logo.jpg
  • Zwiazek-Bankow-Polskich-logo.png

Kontakt

BIP

ul. Tańskiego 5
43-382 Bielsko-Biała 
tel. +48 (33) 829 72 12 (sekretariat)
fax. +48 (33) 829 72 21 (sekretariat)

IODO Ryszard Tomanik
tel. +48338297240

Polityka "Cookies"

Opracowanie strony internetowej:
Bartłomiej Żywczak, Maciej Mencner
Wyższa Szkoła Finansów i Prawa 2015

Go to top
Forklift Certification Institute

click here